0

Jednym z moich ulubionych sportów w czasach młodości było narciarstwo biegowe. W ten właśnie sposób bardzo często spędzałem sobotnie popołudnia z rodzicami sunąc po okolicznych polanach i lasach. Pamiętam również, że mój dziadek, zawodowy leśniczy, właśnie na nartach biegowych polował swego czasu na jelenie.

Stąd też ogromna była moja radość, gdy dowiedziałem się, że jeden z moich ulubionych szczytów Beskidu Wyspowego – Mogielnicę, pokonać można w ten sposób. Co ciekawe, jest to zarazem najdłuższa, jak i najwyżej położona trasa do narciarstwa biegowego w całej Małopolsce! Jest ona również niezwykle malownicza. Polecam w szczególności udać się na polanę Stumorgową, skąd rozpościera się zapierający dech w piersiach widok. Jak udało mi się dowiedzieć od zaprzyjaźnionych narciarzy, ze względu na panujący tam mikroklimat, wokół Mogielnicy biegać można również w marcu czy kwietniu! Dotarcie na trasę możliwe jest na kilka sposobów: niebieskim szlakiem rowerowym z przełęczy Chyszówki, z miejscowości Szczawna, skąd będziemy mieli do pokonania około 3,5 kilometra wygodnej drogi, z Podmogielnicy oraz Słopnic, gdzie czeka nas krótkie dojście równie komfortową drogą, z Wyrębisk oraz Zalesia ze znajdującego się najbliżej trasy parkingu, gdzie czeka nas dojazd drogą asfaltową przez Przełęcz Słopnicką oraz z Polan i Półrzeczki z parkingu znajdującego się od południowo – zachodniej strony trasy.

Niezwykle cieszą mnie tego typu inicjatywy i mam nadzieję, że w najbliższym czasie w Beskidzie Wyspowym powstanie jeszcze niejedna trasa narciarstwa biegowego. Gdybym tylko był o kilkanaście lat młodszy, chętnie przetestowałbym każdą z nich osobiście. Od czego są jednak piesze wędrówki?