0

Swoim urokiem oczarowała mnie nie tylko Kasina Wielka, lecz cały Beskid Wyspowy. Spoglądając na moją nieco sfatygowaną mapę przypominam sobie wszystkie szczyty tego regionu, jakie udało mi się zdobyć podczas wędrówek po tych malowniczych okolicach. Pomiędzy Rabą a Doliną Sądecką, gdzie rozciąga się ta część Beskidów Zachodnich, miałem okazję wspiąć się nie tylko na Śnieżnicę, lecz także Ćwilin, Mogielnicę, Lubogoszcz, Łopień, Luboń Wielki i Jasień. O ile siły mi pozwolą, chętnie zdobędę również pozostałe szczyty Beskidu Wyspowego – Modyń, Kiczorę Kamienicką, Krzystonów, Szczebel, Wielki Wierch, Ostrą, Cichoń, Lubomir, Jaworz oraz Sałasz Wschodni.

Bardzo podobnie do dzisiaj używanej formy ten malowniczy region południowej polski nazywał już mój serdeczny przyjaciel z lat młodzieńczych – Kazimierz Sosnowiecki, który był nauczycielem i pionierem turystyki górskiej w tych właśnie okolicach. Nigdy nie zapomnę historii, którą opowiedział mi pewnego razu podczas wizyty w jednej z krakowskiej kawiarni. Gdy wraz z grupą młodzieży nocował on na szczycie Ćwilina, nad ranem jego oczom ukazało się morze mgieł, z którego szczyty gór wyłaniały się niczym wyspy. W swoich pracach określał on go między innymi mianem Limanowsko – Myślenickiego Beskidu Wyspowego. Moim skromnym zdaniem, nazwa ta jest niezwykle trafna. Mnie również zdobywając okoliczne szczyty wielokrotnie zdarzyło się ujrzeć te niesamowite widoki rodem z baśni.

Pamiętam też, że podczas jednej z moich pierwszych wędrówek po Beskidzie Wyspowym założyłem się z jednym z moich kolegów, że uda mi się przejść go w całości. Musicie jednak wiedzieć, że jest to nie lada wyzwanie – zajmuje on bowiem powierzchnię około 1000 kilometrów kwadratowych. Szybko o zakładzie zapomnieliśmy, lecz ja w głębi duszy w dalszym ciągu liczę, że uda mi się zwyciężyć ten zakład.

Moją mapę swego czasu podzieliłem na cztery części odnoszące się do poszczególnych granic Beskidu Wyspowego, co niezwykle ułatwiło mi moje podróże. Granica północna biegnie rzeką Białką do Porąbki Iwkoskiej, skąd rzeką Belą wzdłuż Iwkowej do przełęczy pomiędzy Kozłową Górą, a Domiczną Górą. Stamtąd do Rajbortu przez Bytomsko do Żegociny. Następnie przez Kamionną, Nowe Rybie do Szczyku przez Kostrze, Wilkowisko, Stróże, Skrzydlną, do Szczyrzyca i Raciechowic. Granica południowa zaczyna się od Raby i biegnie w dół do rzeki Mszanki, a stamtąd w górę do przełęczy Przysłop i dalej rzeką Kamienicą w dół wprost do Dunajca. Granica wschodnia biegnie Dunajcem do Gołkowic, a stamtąd do Podegrodzia, Stadła, Brzeznej, Niskowej i do Chełmca. Następnie Dunajcem do ujścia Jeziora Rożnowskiego i z Tęgoborza drogą do Łososiny, a na koniec do rzeki Białki. Granica zachodnia natomiast, biegnie z Raciechowic do Krzyworzeki i w górę do rzeki Kobielinka. W górę do przełęczy Jaworzyce, a następnie Węglówką do rzeki Kasinki. Kasiną w dół do Raby, a nią w dół do Krzczonówki. Krzczonówką w górę do  Łętowni, skąd do Naprawy. Następnie Naprawką do Jordanowa i rzeką Skawą do Skawy, a stamtąd linią kolejową do Chabówki.

Za każdym razem podróżując palcem po mapie po tych granicach Beskidu Wyspowego przebiegają mi przed oczami niesamowite wspomnienia z poszczególnych wypraw – ludzie poznani na szlakach, wspólne wędrówki po lasach, wieczorne ogniska z harcerskimi piosenkami na ustach, wzajemna pomoc przy zdobywaniu szczytów… Wspomnień tych nikt mi nie odbierze i wierzę, że podczas tego pobytu będę mógł dołożyć do mojej kolekcji kolejne.