0

Pamiętam jak dziś kiedy w pewien letni poranek udaliśmy się wraz z przyjaciółmi na Śnieżnicę. Po drodze robiliśmy sobie sporo przystanków, by podziwiać zapierające dech w piersiach widoki i gdy zbliżaliśmy się do szczytu, zaczynało się już ściemniać. Pamiętam jak bardzo żałowaliśmy wtedy, że w pobliżu szczytu nie znajduje się żadne schronisko gdzie moglibyśmy się przenocować i wyruszyć z samego rana. Jak się jednak okazuje, kilkadziesiąt lat po mojej wizycie istniała tu już możliwość noclegu.

W jednej z pozycji książkowych na temat Beskidu Wyspowego udało mi się znaleźć informację, że w 1928 ksiądz Józef Witkowski rozpoczął tu budowę kolonii letniej dla młodzieży Sodalicji Mariańskiej. W 1930 prace zostały zakończone i obiekt odwiedziło kilkunastu chłopców z całej Polski. Rok później znajdowała się tu już drewniana kaplica, a w dwa lata później wybudowany został pełnowymiarowy basen kąpielowy oraz nowe budynki mieszkalne. Ostatni turnus kolonijny zakończył się pod koniec 1939 roku. Okres wojny nie był na szczęście dla kolonii rujnujący; gorzej sytuacja wyglądała tuż po niej kiedy to władza ludowa dokonała tak zwanej nacjonalizacji. Zmiany jakie nastąpiły po 1989 roku stworzyły możliwość przywrócenia temu miejscu dawnej świetności – po długich staraniach udało się odzyskać budynki oraz skrawek lasu; powstało tu także stowarzyszenie duszpasterzy młodzieży.

Wiosną planuję się wybrać do tego niesamowitego miejsca, jako, że przyjmuje ono nie tylko grupy rekolekcyjne czy wypoczynkowe, lecz również turystów indywidualnych. Ogromnym plusem jest również pełne wyżywienie opierające się na produktach wiejskich oraz taras z malowniczym widokiem. Najmłodsi nie będą się tu nudzić – znajduje się tu bowiem plac zabaw oraz dwa boiska sportowe. Ja najbardziej nie mogę się jednak doczekać tej ciszy i spokoju oraz odpoczynku z dala od cywilizacji czego bardzo brakuje mi na co dzień.