0

Jakiś czas temu opisywałem swoją wyprawę na jeden ze szczytów Beskidu Wyspowego, jakim jest Mogielnica. Wspomniałem wówczas o znajdującej się u jej stóp Polany Stumorgowej. Dzisiaj chciałbym powiedzieć o niej nieco więcej jako, że jest to miejsce iście urokliwe.

Wspinając się na Mogielnicę, trudno ją przeoczyć. Zlokalizowana jest ona na wysokości około 1000 metrów nad poziomem morza, na długim grzbiecie, który łączy Mogielnicę z Krzystonowem. Tajemniczo brzmiąca nazwa Polany wywodzi się z dawnej jednostki mierzenia powierzchni zwanej morgiem równej około połowie hektara, która za czasów mojej młodości była powszechnie używana, dziś natomiast, odeszła w niepamięć. W rzeczywistości jednak, Polana Stumorgowa posiada o wiele większą powierzchnię.

Z tego co opowiadał mi mój dziadek, powstała ona na skutek działalności Wołochów, którzy to w XIV i XV wieku zajmowali się działalnością pasterską na szczytach karpackich gór. Dopiero niedawno dowiedziałem się, że pod koniec XIX wieku część Polany Stumorgowej zaorano pod uprawy rolnicze. Niestety, ze względu na jałową i kamienistą glebę, po jakimś czasie zrezygnowano tam z tego typu działalności. Co więcej, dużą część terenu stanowiła wówczas psia trawka, która nie jest lubiana przez owce i bydło.

Gdy już dotrzemy na Polanę, warto przystanąć tam na nieco dłużej i popodziwiać rozpościerające się z niej widoki. Dostrzec można stamtąd między innymi Modyń, Wielki Wierch, Pieniny oraz pasmo Gorców. Wręcz nie mogę się doczekać ciepłych, słonecznych dni, które aż proszą się, by rozłożyć się wygodnie na trawie i w otoczeniu otoczeniu beskidzkiej natury zapomnieć na chwilę o troskach dnia codziennego.